Bieganie na bosaka

Nasi nie aż tak dalecy, jak by się mogło wydawać, przodkowie, przemierzali – boso – idąc i podbiegając truchtem – nawet 80 kilometrów dziennie w poszukiwaniu pożywienia. Okazuje się, że budowa naszego ciała nie zmieniła się od tego czasu, zmienił się za to dość drastycznie tryb życia.

W tej chwili mocne są trendy powrotu przynajmniej w jakimś wymiarze do bardziej pierwotnego, zdrowszego stylu życia. W ten nurt wpisuje się nowy rodzaj butów, które zdobywają coraz większą popularność na całym świecie zarówno wśród biegaczy, jak i zwykłych użytkowników. Buty przypominają bardziej skarpety z gumową podeszwą i pięcioma palcami, skąd wzięła się ich nazwa – FiveFingers. Założeniem przy ich projektowaniu było, by bieganie w nich przypominało jak najbardziej bieganie boso. To zupełna zmiana podejścia – przez długie lata producenci zapewniali nas, że do dobrego biegania i uniknięcia kontuzji konieczne jest korzystanie z coraz bardziej kosmicznych i amortyzowanych (i oczywiście przez to - kosztownych)  butów. Okazuje się jednak, że od lat siedemdziesiątych odsetek urazów nie zmniejszył się. Z doświadczeń biegaczy, którzy trenowali boso, wynikało, że bieganie boso wzmacnia więzadła, kości i skórę. Jednak bieganie boso po parku to narażenie stóp na poważne skaleczenie i porządne zabrudzenie – stąd pomysł założenia na stopę lekkiej i elastycznej podeszwy, która wyeliminuje minusy biegania boso a pozostawi wrażenie bliskiego kontaktu z podłożem. Do wyboru mamy kilka modeli w kilku kolorach, w wersji damskiej i męskiej.
W Polsce sprzedażą FiveFingers zajmuje się między innymi sklep www.e-busola.pl.

2009-09-23