Jeśli po ciężkim dniu (i ułożeniu małych, słodkich istotek na zasłużony odpoczynek) jedyne na co masz ochotę, to zasiąść w ulubionych kapciach w fotelu przed telewizorem, ze słodkim napojem w jednej ręce i niewinną przekąską w drugiej - nie poddawaj się, zrób jeszcze coś dla siebie, dla zdrowia - pobiegaj!
Jeśli nie pasuje ci siłowe podejście do treningu, nie lubisz, gdy coś cię boli, męczą cię kontuzje, nie lubisz biegać na czas i nie zależy ci na dystansie, a chcesz jedynie zresetować się, naładować akumulatory na kolejny dzień, podnieść odporność, odpocząć! - nie jesteś sam. Danny Dreyer - autor pojęcia i techniki Chi Running jest biegaczem, ale także praktykuje Tai Chi. Dzięki takiemu połączeniu bieganie może stać się przyjemnością i - relaksem. Chodzi o to, by biegać jednocześnie jak najmniej męcząc swoje ciało - to filozofia odwrotna wszechobecnie panującemu "no pain - no gain" - nie boli cię - nie masz efektów. W Chi running podstawą jest postawa ciała, odpowiednie ułożenie stó przy stawianiu kroków, relaksacja, wreszcie - wykorzystanie siły grawitacji jako energii napędzającej nasz bieg.
Jeśli bieganie w ogóle nie wchodzi w grę - rozważ Chi Walking - oparte na podobnych zasadach chodzenie.
Książka autora metody została przetłumaczona na język polski - "Chi Running. Rewolucja w bieganiu" i jest dostępna w księgarniach. (mk)
2009-12-28